Komentarz walutowy – najgorszy scenariusz dla światowej gospodarki
Ubiegły tydzień przyniósł rynkowy wstrząs wywołany przez prezydenta Trumpa, który zapowiedział nałożenie ceł na dodatkowy import z Chin i w piątek dotrzymał słowa.
W czwartek i piątek trwały rozmowy z chińską delegacją w Waszyngtonie, dlatego część komentatorów sądziła, że twarda postawa Trumpa jest tylko zagrywką i za chwilę dowiemy się, że jednak porozumienie jest na ostatniej prostej. Taki stan niedowierzania rynków, który w pewnym stopniu nadal obserwujemy, wynika z czterech miesięcy zapewniania o świetnym przebiegu rozmów. Jednak nic na to nie wskazuje. W weekend prezydent Trump znów pisał dużo na Tweeterze, przy okazji mocno obrażając Chińczyków.
Inwestorzy początkowo sądzili, że jest to jedynie element gry negocjacyjnej, ale coraz więcej wskazuje na trwały charakter sporu. To złe wieści dla światowej gospodarki.
Wydaje się, że Trump przyjął narrację pokazania Chin jako przeciwnika, który okrada Stany Zjednoczone i liczy na wygraną Demokratów w przyszłorocznych wyborach. Tym samym Trump stawia siebie w roli obrońcy amerykańskich interesów. Taka retoryka sprawia, że o porozumienie handlowe będzie niezwykle trudno z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że Trump sam wywindował poprzeczkę bardzo wysoko (porozumienie musiałoby mieć miejsce na bardzo korzystnych warunkach dla USA, aby było bardziej intratne do wykorzystania w kampanii niż konflikt), po drugie dlatego, że Trump obraził stronę chińską do tego stopnia, że w miarę szybki powrót do negocjacji może być dla niej trudny.
